pani-nad-nimfami blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2008

Jestem mną.
Mną, a nie sobą.
Czytam „Pamiętnik narkomanki” i jak to ja (mały sekret, ale wam go
zdradzę) natychmiast zaczynam myśleć i czuć jak Baśka.
Wzięłam z myślą o mojej kochanej.
Naszła mnie taka refleksja, że ja jestem dziwna.
Miałam tyle okazji, tyle ścieżek, którymi mogłam pójść i nigdy ich nie
wybrałam.
Gdybym raz powiedziała tak, mogłabym by narkomanką. A okazji do powiedzenia „tak”
było dużo.
Takie środowisko, w jakim się obracałam dawało gigantyczne możliwości: imprezy,
alkohol, papierosy, narkotyki, marihuana, seks, wagary.
Nigdy nie poszłam na wagary. Oh, kusiło, ale we mnie jest zbyt mocne
przekonanie, że nie można, że to prowadzi tylko do nikąd.
To tak, jak ze mną i pieniędzmi. Kiedyś wiele lat temu jako dziecko ON wysłał
mnie do sklepu po coś i zaznaczył, że mam nic nie kupować sobie (wtedy było
inaczej), ale ja złamałam obietnice i bardzo długo nosiłam w sobie tę zadrę na
honorze. Dlatego nienawidzę pożyczać, zawsze zwracam nawet grosze.
Przy tylu możliwościach stania się kimś innym zostałam mną.
Uciekałam od wpływów, zamkniętych drzwi i nakazów (ludzi, regulaminów,
ograniczeń).

Dlatego nie zostanę prawnikiem, teraz znam odpowiedź. Ja
potrzebuje móc sama decydować czy to, co robie jest dobre. Nie potrafię działa
zgodnie z prawem, ale w złej sprawie. Nie potrafię zmienić się, choć mnie to
fascynuje. Nie potrafię wyrokować o cudzym losie.
Urodziłam się mało utalentowanym dzieckiem z ogromną wyobraźnią. To źródło
moich wielkich problemów i wszelkiej radości.
Nie umiem mówić. O sobie, uczuciach, pragnieniach, obawach. Ktoś kiedyś
straszliwie mnie skrzywdził, wyśmiewając to, co było tak ważne. Dlatego nie
umiem powiedzieć, że boli, gdy się ze mnie śmieją bez sensu, gdy jestem
obiektem żałosnych dowcipów, które niczemu nie służą. Dlatego płaczę i zawsze
czekam żeby ktoś przyszedł i spróbował jednak się dowiedzieć, zamiast mówić
wprost. Nie wiem, czemu to we mnie jest, ta ciągła ucieczka i obawa zarazem.
Najbardziej zawsze pragnęłam ludzi. Kocham wszystkich, którzy szanują to, że
istnieją, choć i we mnie jest jakiś potrzeba destrukcji. Czasem stojąc w oknie
dziesiątego piętra chce skoczyć i lecieć. Nie, to nie myśli samobójcze, to marzenie
o lekkości i wolności i tęsknota za czymś, co ciężko nazwać wprost.
Jestem kochanym dzieckiem. Nie mam wątpliwości, ale z jakichś przyczyn wciąż
cierpię na niedosyt tej miłości, akceptacji. Ciągle mam wrażenie, ze nie
spełniam oczekiwań, że jestem żałosną pomyłką. W końcu muszę by ucieleśnieniem
niespełnionych marzeń. Nie poszłam do 1, ani do 12 ani 4. Nie jestem
olimpijczykiem, tylko grubą, brzydulą z szopą na głowie.
Czemu to we mnie siedzi? Taki przeraźliwy kompleks niższości, przeświadczenie,
ze jestem czymś gorszym, bo nie jestem najlepsza. Czego ja chce? Bo przecież zwykle
nie myślę tak o tym. Wiem do czego dążę, znam swoje możliwości i marzenia, ale
czasami jest inaczej.
Śmieszne to we mnie. Mam wielką rodzinę, ale brak mi miłości. Zawsze tego
chciałam, żeby kochać i by kochaną.  Irracjonalne jest we mnie pragnienie
bliskości z drugą sobą, kontaktu, nawet fizycznego.  Nie wiem skąd ani
dlaczego to jest, ale jest we mnie.

Mimo to kocham cały ten  świat, moje życie, moje wybory, decyzje, drogi i
marzenia. Jestem szczęśliwa. Pokręcona i szczęśliwa.
Nie, nie czuje się zrozumiana, wiem, ze z mojej winy mało kto wie o mnie cokolwiek
więcej, mało kto wie, jakie są moje marzenie, co lubię, czego oczekuję. Nie
umiem mówi i zwalczyć tego w sobie. Zbyt wiele razy przegrałam wszystko, grając
va banque.

Pomyśle o tym jeszcze
Irmina

List…

1 komentarz

Gdybym nie była tym kim jestem jechałabym teraz na wagary.
Szkoda że nie zapytałeś, nie zatrzymałeś. Nie umiem mówić wprost.

Sprawy…

Brak komentarzy

Mijają dni.
Bez większego szumu.
Brak mi chęci do uczestnictwa.
Chciałam napisa coś konstruktywnego, ale chyba nie mam siły.

Może znowu emo-notka?
Jakoś sama nie wiem co chiałam wtedy dopisac.

Przepraszam, wciąż nic.
Edycja nastąpi (może) jutro.

Irmina


  • RSS