pani-nad-nimfami blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

NN próbuje sobie przypomnieć słowa modlitwy

Ojcze nasz, któryś jest niemy,

który nie odpowiesz na żadne wołanie,

a tylko rykiem syren co rano dajesz znać,

że świat ciągle jeszcze istnieje,

przemów:

ta dziewczyna jadąca tramwajem do pracy

w tandetnym płaszczu z trzema pierścionkami na palcach,

z resztą snu w zapuchniętych oczach,

musi usłyszeć Twój głos,

musi usłyszeć Twój głos, by się zbudzić

w ten jeszcze jeden świt.

Ojcze nasz, ktory nic nie wiesz,

ktory nie patrzysz nawet na tę ziemię,

a tylko codzienną gazetą obwieszczasz, że świat, że nasz świat,

trwa uporządkowany: spójrz,

ten mężczyzna siedzący za stołem, schylony

nad kotletem mielonym, setką wódki, płachtą

popołudniówki tłustą od sosu i druku,

musi wiedzieć, że ty także wiesz,

musi wiedzieć, że wiesz, aby przeżyć

ten jeszcze jeden dzień.

Ojcze nasz, którego nie ma,

Którego imienia nikt nawet nie wzywa

prócz dydaktycznych broszur piszących Cię z małej litery,

bo świat radzi sobie bez Ciebie,

bądź:

ten człowiek, który kładzie się spać i przelicza

wszystkie te dzisiejsze

kłamstwa, lęki, zdrady,

wszystkie hańby konieczne i usprawiedliwione

musi wierzyć, żeś jednak jest,

musi wierzyć, żeś jest, aby przespać

tę jeszcze jedną noc.

Stanisław Barańczak

Przyszła paczka z Merlina, a w niej nowy tomik Szymborskiej.

Bosko, bosko, bosko.
Kocham jej poezję. Upaja mnie każde słowo, każde celne zdanie opisujące świat.

Ostatnio próbuję sobie przypomnieć jak się czyta książki. Polonistka mnie
niszczy.

Jestem introwertyczką. Powinieneś to wiedzieć, jeśli chcesz mnie zrozumieć. Nie
lubię sportów drużynowych i pracy w grupie. Są dni, kiedy nie chce gadać z
nikim, zwłaszcza, gdy mam dobrą książkę i coś do przemyślenia. Wtedy po prostu
nie będę się odzywała, bo jestem daleko w sobie i na sobie skoncentrowana. Nie
znaczy to, ze jestem zła, obrażona, smutna czy mam problem. Jestem po prostu
sobą.
Mam wiele pasji i zainteresowań i lubię spędzać czas robiąc coś, co mnie
wciąga. Nie lubię gadać o niczym. Naprawdę, wolę rozmawiać na jakiś temat niż tworzyć
dialog na siłę.

Dlatego wybacz, ale musisz znaleźć cos, co cie ruszy. Możemy iść razem na
siłownię, albo basen. Możemy zapisać się na kurs tańca, naucz się grać na
gitarze. Znajdź cel i poświęć mu trochę czasu, a zobaczysz świat tak jak ja go widzę.
Znajdź jakiegoś siebie.
Przeczytałam książkę BEREK Szczygielskiego (polecam NORMALNYM ludziom) i tam
pada parę mądrych zdań o tworzeniu związków. Bo bycie ze sobą to nie bycie
jednym, to spacer po wspólnej ścieżce ramie w ramie. Nie można absolutnie
odrzucić siebie dla kogoś i trzeba siebie mieć.

Nie oddam wszystkiego Tobie i chcę żebyś miał coś, w czym nie będzie mnie, dla
Twojego własnego dobra.

JA jestem dla siebie ważna.

Irmina Introwertyczna

PS: A pierwsze słowo mojego dziecka będzie brzmiało: HOMOSEKSUALISTA!

Nie próbujcie zrozumieć Grupy Wsparcia. I tak nie podołacie.

Zapytał, a ja się zgodziłam.

Nie wiem, co z tego będzie. Jestem istotą nieufną z natury i z doświadczenia.
Jeden z moich ulubionych bohaterów książkowych powiedział kiedyś „Nie
jestem hazardzistą. Już nie.”
. Ze mną jest podobnie.

Nie, nie będę, co piętnaście minut mówić Kocham.
Nie, nie będę śmiało i radośnie przyjmować takich wyznań.
Nie, nie będzie łatwo ruszyć z tym dalej.
Nie, nie będę krzyczeć i śpiewać.
Nie, nie jestem łatwa pod względem tworzenia związków.
Nie, nie ufam Ci na tyle byś już wiedział, kim jestem.

Przepraszam.

Nie umiem mówić, umiem pisać listy miłosne.
Nie umiem się wypłakiwać, umiem krzyczeć w poduszkę.
Nie umiem być miła, umiem się wściekać.
Nie umiem udawać radosnej, umiem chodzić wkurzona.

Przepraszam.

Ty chcesz szybko, ja powolutku dochodzę do pewnych rzeczy.
To, co czuje to jedno. To, kim na razie dla siebie jesteśmy jest zupełnie czymś
innym. Jeszcze trochę będziemy przyjaciółmi.
Dlatego proszę nie krzycz do mnie o tym. Ja wiem i nie umiem Ci nawet powiedzieć
ile to dla mnie znaczy.

Przepraszam.

Ale…

Urzekasz mnie i chcę wiedzieć, chcę próbować, chcę sprawdzić, chcę zaczekać i
zobaczyć, chcę walczyć.

„Kochać” to dużo. I to tylko słowa, ale słowa mają
ogromną moc.
Nie szafuj tym, zwłaszcza w stosunku do mnie.
Pokaż mi.
Uśmiechnij się.
Rozmawiaj.
I znieś jeszcze trochę.

Irmina
Związana

Ja…

3 komentarzy

-przed użyciem nie wymagam zapoznania się z ulotką, ani skontaktowania się z lekarzem lub farmaceutą,
-nie trafiam celnie w silny ból,
-nie mam pomysłu na obiad,
-nie posiadam napisu pod nakrętką, ani kolorowanki pod etykietą,
-nie pochodzę z pierwszego tłoczenia,
-wraz ze mną nie otrzymasz torby za free,
-wciąż nie wiem skąd się bierze Chocapic,
-nie wiem też dlaczego Cini Minis są aż tak cynamonowe,
-nie pomagam pozbyć się łupieżu,
-nie jestem wyborem konsumentów na całym świecie,
-wszyscy mają mambę, lecz nie ja,
-prawdopodobnie nie jestem najlepszym piwem na świecie,
-nie posiadam 3-letniej gwarancji,
-nie jestem czasowstrzymywaczem ani czasopodwajaczem,
-nie dodaję skrzydeł,
-nie znam Goździkowej
-ze mną Ci się nie upiecze,
-nie zapewniam uczucia komfortu,
-minuta rozmowy ze mną nie kosztuje 5 gr za minutę,
-nie wygładzam ani nie redukuję zmarszczek,
-mam więcej niż dwie kalorie,
-nie jestem owocem Jogobelli

Ukradłam z bloga siostry -> młoda w linkach
Urocze prawda?

Irmina
W rytmach J-Rocka

PS: Uwielbiam PS ^_^
Gackt – Sayonara, to moja melodia na dziś. Dochodzę do wniosku, że za długo zwlekałam z poznaniem JRocka.
Kocham Was

Dzisiaj będzie o rozmawianiu.
Bo Usagi u mnie była i po raz pierwszy od dawna słowa płynęły jak rzeka.
Odpowiednie słowa, wyjaśniające wszystko i łatwo było słuchać i mówić.
Nie wiem, czy i kiedy to przeczytasz Usagi, ale ja zawsze czekam na takie dni,
takie chwile.
Bo ta noc była jak nierealny sen. Jesteś tak niesamowicie dorosła, gdy ja
jestem wciąż tak niesamowicie dziecinna.
Nawet nie infantylna, tylko dziecinna.
Bo mój świat jest ciepły i bezpieczny, a problemy nie istnieją.
Bo Twój świat jest dziki i nieprzewidywalny, a problemy są codziennością.
To naprawdę jest tak, że szanse na zetknięcie się naszych płaszczyzn były
minimalne. Łączyły nas zainteresowania i nic więcej, nawet na francuskim
byłyśmy w innych grupach. Jednak.
Gdzieś były rozmowy. Jakaś nasza wspólna przystań, gdzie mówiłaś, a ja
słuchałam. Bo ja tak lubię.
Dwa dni temu nie szukałyśmy rozwiązań. Nie rozwiąże się przecież wszystkich
problemów w ciągu jednej nocy. Mówiłyśmy i słuchałyśmy. Ta magia, jak zawsze
się pojawiła i sprawiła, że noc nie była za krótka, że po tym, co bolało, po
„monologu” jak powiedziałaś, po przeglądzie mojego życia, oglądałyśmy
głupią komedię wcale_nie_romantyczną i siedziałyśmy obok siebie. Było, było,
było…
I były nasz słowa i dwa koty i wspomnienia i marzenia i nadzieja.
Były moje pytania i Twoje odpowiedzi. Były nasze dwa różne światy znowu obok
siebie.
Rysowałaś dla mnie znowu w moim bloku i śmiałyśmy sie z tych głupich stron.

Pisząc to zastanawiam się czy czułaś się podobnie?
Może jestem w tym bezczelna, ale mam nadzieję, że tak.
Czekam na moją kontynuację tamtego opowiadania. Obiecałaś.

Ach, i coś Ci jeszcze powiem. Ja bym chciała. Dotyku, kontaktu, bliskości i
pewności. Moja frustracja i desperacja robi się śmieszna już nawet dla mnie.
Stan zakochania niestety nie zwiastuje w tej materii poprawy.

Kocham Cię U-chan.

Kiedy z serca płyną słowa
Uderzają z wielką mocą
Krążą blisko wśród nas ot tak
Dając chętnym szczere złoto

I dlatego lubię mówić z Tobą
I dlatego lubię mówić z Tobą

Każdy myśli to co myśli
Myśli sobie moja głowa
Może w końcu mi się uda
Wypowiedzieć proste słowa

I dlatego lubię mówić z Tobą
I dlatego lubię mówić z Tobą

Akurat – Lubię mówić z Tobą


Irmina
Wspominkowa

PS: To już taka tradycja moja, że coś tu sobie pod notką właściwą dopisuje.
Dzisiaj nie będzie ogłoszeń parafialnych. Będzie obietnica.

Nie tam jest twój dom, gdzie jest twoje mieszkanie, ale tam gdzie jesteś
zawsze rozumiany.

Montaigne

Kiedyś spotkamy się w innych latach, znowu w innych światach, może w Poznaniu,
może Krakowie, a może w Kyoto lub Tokyo.
Kocham Cię.

PPS: Bo w ogóle to ta notka jest strasznie sentymentalna i ckliwa i switaśna,
ale Ona jest najważniejsza w tym życiu i dlatego jak was bolą zęby to
przepraszam.
Was też kocham ^_^

Co do pytań dotyczących mojego zakochania, to ja na razie
wiem, że wariuje, ale z tego może nic nie być, więc mówienie o tym głośno nie
ma jeszcze sensu.

Byłam u dziadków.
Uwielbiam atmosferę tego domu. Tam jest tyle ciepła, że zawsze wyjeżdżam
naładowana nową energią.

Lubię tam jeździć pociągami. Przypomina mi się jak byłam mała i jeździliśmy z
rodzicami. To było coś innego, świątecznego. Uwielbiałam stukot kół na torach i
tą jedyną w swoim rodzaju atmosferę.
Teraz, jak jeżdżę sama, to wolę te nowoczesne, co wyglądają jak tramwaje
Citirunnery. (Nie wiem, gdzie jeszcze poza Łodzią są takie tramwaje, więc
czytelnikom spoza mojego miasta (haha) to pewnie nic nie mówi, w każdym razie
to są takie bardziej opływowe, zaokrąglone i nowoczesne.) One tak nie stukają,
za to prędkość dojazdu jest super.
Ja mam jakiś wstręt do jeżdżenia z obcymi ludźmi w małej przestrzeni
przedziału.
Ale ta jazda mi przypomniała, jak pojechaliśmy z moją kochaną wychowawczynią z
gimnazjum (W tym miejscu serdeczne pozdrowienia dla najlepszej wychowawczyni i
najostrzejszej nauczycielki Pani Beaty Pospiech obecnej wicedyrektorki
gimnazjum nr 28 w Łodzi) na wycieczkę do sejmu i senatu do Warszawy (bleh, przepraszam,
ale nic nie poradzę, że cierpię na chroniczne uczulenie na stolicę) i dojechaliśmy
autokarem, ale się zepsuł i musieliśmy wracać pociągiem. Było ciasno, wszystkie
przedziały pełne, a nas trzydzieści osób, więc w tym wąskim korytarzyku siedzieliśmy
na podłodze noga w nogę (tzn. moja noga, noga koleżanki, która siedziała twarzą
do mnie, moja druga noga itd.) i mieliśmy gitarę (Pozdrowienia dla aL) i proszę
sobie wyobrazić trzydzieścioro gimnazjalistów z nieprzeciętnym poczuciem humoru
w takim korytarzyku śpiewających piosenki turystyczne tak głośno jak się tylko
dało.
To było piękne.
Druga taka fajna jazda pociągiem, to była z moją obecną klasą (Normalnie notka
pozdrowieniowa. Pozdrawiam obecną IIa z XXXII LO w Łodzi) w zeszłym roku jak
jechaliśmy do Wisły na zieloną szkołę. Sama wycieczka była, jaka była, za to
jazda tam i z powrotem to był kosmos. Rzadko czuję się tak zgrana z moją klasą
jak czułam się wtedy.
W tym roku jechaliśmy do Torunia, osobowym. W tamtą stronę jechało się
normalnie. Za to powrotna to były jazdy. I mieliśmy Cosmo. To powinno wyjaśnić
wszystko.
Uwielbiam pociągi.

Zresztą ja w ogóle wolę środki komunikacji o ograniczonej trasie. Preferuje
tramwaje i pociągi nad autobusy i taksówki.
Bo ja taka panikara trochę jestem.

***

Wczoraj podjęte zostały ważne decyzje. No, właściwie to już było dzisiaj, ale
co tam.

Wyciągam glany z szafy, a Irminę z głowy.
Będziemy z Lucyferem straszyć moherowe babcie. Ha!

Nie Lucek, ja nie jestem switaśna.
Wydaje ci się.

Kot leży na biurku koło komputera i mruczy. Mrrrrrr….
Coś by chciał, ale że się nie umie się wysłowić, to nie dostanie.

Usagi zapowiedziała, że przyjdzie. Będzie czarownie ^_^ (To jest minek na licencji specjalnej. Został ukradziony U-chan i jako jedyny ma prawo pojawienia się w notce.)

 

Pozdrawia Was

Irmina

Fizycznie niemożliwa

 

PS: A w linkach Echa, czyli Pjona na Tenbicie


  • RSS