Wróciłam zmęczona i głodna.

To zdecydowanie nie był mój dzień.

Postanowiłam zrobić sobie coś, co nie będzie słodkie i kaloryczne, za to będzie
pycha.
Jadłam kiedyś taką sałatkę z jakiś zielonych liści, pomidorów, jogurtu(lub śmietany,
nie wiem) i sezamu.

Zielonego w domu nie było, sezamu również (nie Otōsan, słonecznik i dynia to
NIE to samo, co sezam, naprawdę), znalazłam za to dwa pomidorki, czosnek w
ząbkach, świeżą bazylię i kilka ostatnich plasterków polędwicy sopockiej.

Z tego powstała: „Sałatka na humorki„:

Dwa duże pomidory
Dwa ząbki czosnku (według uznania, ja po prostu lubię czosnek, można dać jeden,
albo i wcale)
Garść liści świeżej bazylii
Dwa plasterki polędwicy sopockiej (to jest improwizacja, polecam zastąpić
wędzonym indykiem, jeśli to możliwe)
Kubek jogurtu naturalnego (mam na myśli kubek z uchem, ilość jogurtu należy
dostosować do wielkości pomidorów)
Łyżka majonezu (można jej nie dodawać, lub dać mniej, majonez łagodzi smak
jogurtu)
sól, pieprz do smaku.

ew. sezam, rukola, co komu podejdzie.

Pomidory kroimy w kostkę, podobnie polędwice (lub wędzoną pierś z indyka)
kroimy, wrzucamy to do miski i szykujemy sos.

Kubek jogurtu doprawiamy łyżką majonezu, przeciśniętym czosnkiem, solą,
pieprzem i posiekaną bazylią. Całość dokładnie mieszamy.
Sosem zalewamy pomidory i polędwicę, ewentualnie posypujemy sezamem.

Najlepiej jeść z tostami.
Smacznego.

Gdy już się najadłam poczułam się lepiej i po wyczarowaniu kubka herbatki stwierdziłam,
że świat jest całkiem do rzeczy.
Co prawda widząc moje dokonania kulinarne mój brat prawie padł, ale to nie jest
moja wina, ze on nie wierz, ze ja potrafię coś ugotować.

Irmina
Z herbatką

PS: Sałatka jest pycha, a smak na długo zostaje.

PPS: Jestem do przodu o sporą kasę, bo mój bank coś sobie nie radzi sam ze sobą.

PPPS: Chcecie przepis na sałatkę z kalafiora? Też dobra.