Umarli ludzie. Nie wielcy, nie elita, nie politycy, nie
najlepsi, nie genialni. Ludzie.
To jest tragedia, kiedy w jednej chwili ginie 100 osób.
Ilu ludzi zginęło dzisiaj na drogach? Ilu umarło we własnych domach,
hospicjach, szpitalach? Ilu żołnierzy? Ile matek straciło synów, ile mężów
żony?
Polityka? Krzyż im na drogę, czekam na zmiany na lepsze.
Tragedia? Ogromna. Cierpienie bliskich i dalszych.
Żałoba narodowa? Ilu z was jeszcze wczoraj ich przeklinało?
Katyń XXI wieku, III RP? Ha Ha Ha. Sprawdźmy może, czym był Katyń.
Nie. Ja nie płacze za prezydentem, którego nigdy nie ceniłam, ani jako
polityka, ani za poglądy. Jedyne, czego mi żal to sto żyć, których już nie ma.