pani-nad-nimfami blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2010

Politycznie…

1 komentarz

Politycznie mam do powiedzenia dwie rzeczy:

Po pierwsze w kwestii prezydenta, to u mnie jest trochę tak, jak z papieżem. Jedynym słusznym był Jan Paweł II i jedynym dobrym prezydentem jest Kwaśniewski. Tak mam zakodowane, bo jest to jedyny prezydent, którego pamiętam, jako stałą osobę polityczną z mojego dzieciństwa.

Polityka w moim życiu zaczęła mieć znaczenie niedawno, czy Komorowski okaże się dobrym prezydentem nie wiem, wiem, ze Polska nie jest ani pierwszym ani jedynym państwem gdzie prezydent i premier wywodzą się z jednej partii i to działa, a nawet działa dobrze. Jestem przeciwna narodowej histerii wywołanej przez wyniki wyborów sprzed niespełna miesiąca. Wychodzę z założenia, ze nawet Komorowski jest lepszy niż Jarosław K.
Jak będzie? Skąd mam to niby wiedzieć?

Po drugie, mój komentarz polityczny w sprawie krzyża:
Niniejszym oświadczam, że jako osoba czująca się obywatelem państwa świeckiego uważam, że albo krzyż należy usunąć spod pałacu, albo dostawić obok symbole innych religii, w tym miskę spaghetti dla pastafarian, a co!
Jednocześnie nie uważam krzyża za symbol, mój, Polski, polaków, ani nawet Polkowic.
Nie jednoczą mnie z nikim dwa zbite kilkoma gwoździami kawałki desek. Ot i kropka.

Nie, nie jestem katoliczką, ani chrześcijanką w ogóle. Nie, nie jestem też mordercą, złodziejem, gwałcicielem, ani nie czuję się kandydatką na żadnego z wcześniej wymienionych. Mój system etyczny ma się całkiem dobrze bez kościoła w moim życiu, a wręcz uważam, ze ma się lepiej, niż by się miał w innej sytuacji. Nie łącze polityki z religią i uważam, ze należy te dwie rzeczy rozdzielić, tak więc należy zabrać krzyż spod siedziby prezydenta.
Poza tym, proszę mi postawić pomnik bądź umieścić tablicę pamiątkową dla wszystkich ofiar wszystkich katastrof lotniczych, które w jakiś sposób dotknęły polski i tam może być miejsce dla tablicy, bądź pomnika dla zmarłego prezydenta K. Który nie był męczennikiem i nie był wielkim mężem stanu.

Z ostatniej chwili: Nie, krzyż nie jest dla mnie tym samym co zdjęcie rodziców panie Nitras. Low, very low.

Dziękuję i przepraszam, jeśli się ktoś poczuł urażony.

Kontakty…

1 komentarz

Odczuwam instynktowny, wewnętrzny wstręt dla wszelkich tego typ prób klasyfikacji młodego i starszego pokolenia. Ilu ludzi tyle spojrzeń, tyle problemów, tyle przeszłości i tyle doświadczeń. Jedni z nas zaczną rozmowę bez problemu, inni nie usiądą nawet na juz zajętej ławce. Wkładam w uszy słuchawki by uciec od zgiełku otoczenia, od chamstwa przypadkowych ludzi. Otwieram książkę, by zanurzyć się w światach, których nie ma, gdzie mogę być kim chcę i jak chcę. Szukam bliskich mi osób tak, gdzie wiem, ze znajdę podstawę do bliskości, wspólne zainteresowania, plany. Więcej mówię kolegom z Niemiec, których nigdy nie widziałam niż koleżankom z klasy, którym nie ufam, bo są zbyt blisko, zbyt łatwo mogą skrzywdzić.
Nacięłam się, nie raz, nie dwa. Na pozorne znajomości, które przyniosły tylko uczucie zawodu i lekkie upokorzenie własną naiwnością.
Wszyscy chcą mieć coś, kosztem innych, byle nie własnym.
Łączy, o dziwo, narzekanie. Na pogodę, spóźnione tramwaje, brud.
Łączy przypadkowa szczerość i otwarcie, metafizyczne wyciągnięcie dłoni.
Łączy pech, cierpienie, strach, drwina.
Dzieli zazdrość, radość, spełnienie, sukces.
Dzieli przypadkowa szczerość i otwarcie, danie pola do drwin, w dobrej wierze.
Dzieli, o dziwo, natura, skóra, rasa, wiara, orientacja, marzenia i plany.
Czy można za to wszystko obarczyć winą pokolenie? Czy może z wiekiem kolejny zawód przestaje ranić, więc  mniej się boimy odsłonić? Może, gdy poglądy nabierają skrajnej otwartości bądź radykalności inaczej odbieramy inność? Może to bariera pozwalająca nam udawać ze wszyscy się z nami zgadzają? Albo może juz nie poruszamy pewnych tematów, bo nasze poglądy juz są ugruntowane i nie potrzebujemy znać opinii drugiej osoby by móc rozmawiać?
Może dla młodości to bariera, która pozwala zachować złudzenia świata, który chcemy widzieć. Może mechanizm obronny, który daje nam możliwość utworzenia własnych poglądów i systemu wartości z minimalnym tylko wpływem innych.

Jak oceniać coś takiego? Na czym się oprzeć? Co brać pod uwagę?


  • RSS