pani-nad-nimfami blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Studia…

Brak komentarzy

Irmina dostała się na studia. Dzienną anglistykę i wieczorową japonistykę.

Irmina wyprowadza się z domu. Ma już miejsce w Poznańskim akademiku Hanka.

Irmina się boi. Zawsze przerażały ją zmiany.

Irmina dorosła. Wierzy w to ze zawsze wesprze ją rodzina.

Irmina marzy. Zrobi wszystko by osiągnąć cel.

Irmina ciężko pracuje. Nie ma innego wyboru.

Irmina… Jest wciąż blond dzieckiem z loczkami i fiu bździu w głowie. Irmina lubi marzyć, rysować i czytać książki. Irmina nadal ma pluszowego misia i będzie tęsknić za ukochaną kołdrą w Myszkę Miki.

Irmina się waha, jest podekscytowana, pełna oczekiwań, marzeń, celów i wiary w sowje możliwości.

Irmina trzyma się dobrze i pozdrawia wszystkich innych.

Politycznie…

1 komentarz

Politycznie mam do powiedzenia dwie rzeczy:

Po pierwsze w kwestii prezydenta, to u mnie jest trochę tak, jak z papieżem. Jedynym słusznym był Jan Paweł II i jedynym dobrym prezydentem jest Kwaśniewski. Tak mam zakodowane, bo jest to jedyny prezydent, którego pamiętam, jako stałą osobę polityczną z mojego dzieciństwa.

Polityka w moim życiu zaczęła mieć znaczenie niedawno, czy Komorowski okaże się dobrym prezydentem nie wiem, wiem, ze Polska nie jest ani pierwszym ani jedynym państwem gdzie prezydent i premier wywodzą się z jednej partii i to działa, a nawet działa dobrze. Jestem przeciwna narodowej histerii wywołanej przez wyniki wyborów sprzed niespełna miesiąca. Wychodzę z założenia, ze nawet Komorowski jest lepszy niż Jarosław K.
Jak będzie? Skąd mam to niby wiedzieć?

Po drugie, mój komentarz polityczny w sprawie krzyża:
Niniejszym oświadczam, że jako osoba czująca się obywatelem państwa świeckiego uważam, że albo krzyż należy usunąć spod pałacu, albo dostawić obok symbole innych religii, w tym miskę spaghetti dla pastafarian, a co!
Jednocześnie nie uważam krzyża za symbol, mój, Polski, polaków, ani nawet Polkowic.
Nie jednoczą mnie z nikim dwa zbite kilkoma gwoździami kawałki desek. Ot i kropka.

Nie, nie jestem katoliczką, ani chrześcijanką w ogóle. Nie, nie jestem też mordercą, złodziejem, gwałcicielem, ani nie czuję się kandydatką na żadnego z wcześniej wymienionych. Mój system etyczny ma się całkiem dobrze bez kościoła w moim życiu, a wręcz uważam, ze ma się lepiej, niż by się miał w innej sytuacji. Nie łącze polityki z religią i uważam, ze należy te dwie rzeczy rozdzielić, tak więc należy zabrać krzyż spod siedziby prezydenta.
Poza tym, proszę mi postawić pomnik bądź umieścić tablicę pamiątkową dla wszystkich ofiar wszystkich katastrof lotniczych, które w jakiś sposób dotknęły polski i tam może być miejsce dla tablicy, bądź pomnika dla zmarłego prezydenta K. Który nie był męczennikiem i nie był wielkim mężem stanu.

Z ostatniej chwili: Nie, krzyż nie jest dla mnie tym samym co zdjęcie rodziców panie Nitras. Low, very low.

Dziękuję i przepraszam, jeśli się ktoś poczuł urażony.

Kontakty…

1 komentarz

Odczuwam instynktowny, wewnętrzny wstręt dla wszelkich tego typ prób klasyfikacji młodego i starszego pokolenia. Ilu ludzi tyle spojrzeń, tyle problemów, tyle przeszłości i tyle doświadczeń. Jedni z nas zaczną rozmowę bez problemu, inni nie usiądą nawet na juz zajętej ławce. Wkładam w uszy słuchawki by uciec od zgiełku otoczenia, od chamstwa przypadkowych ludzi. Otwieram książkę, by zanurzyć się w światach, których nie ma, gdzie mogę być kim chcę i jak chcę. Szukam bliskich mi osób tak, gdzie wiem, ze znajdę podstawę do bliskości, wspólne zainteresowania, plany. Więcej mówię kolegom z Niemiec, których nigdy nie widziałam niż koleżankom z klasy, którym nie ufam, bo są zbyt blisko, zbyt łatwo mogą skrzywdzić.
Nacięłam się, nie raz, nie dwa. Na pozorne znajomości, które przyniosły tylko uczucie zawodu i lekkie upokorzenie własną naiwnością.
Wszyscy chcą mieć coś, kosztem innych, byle nie własnym.
Łączy, o dziwo, narzekanie. Na pogodę, spóźnione tramwaje, brud.
Łączy przypadkowa szczerość i otwarcie, metafizyczne wyciągnięcie dłoni.
Łączy pech, cierpienie, strach, drwina.
Dzieli zazdrość, radość, spełnienie, sukces.
Dzieli przypadkowa szczerość i otwarcie, danie pola do drwin, w dobrej wierze.
Dzieli, o dziwo, natura, skóra, rasa, wiara, orientacja, marzenia i plany.
Czy można za to wszystko obarczyć winą pokolenie? Czy może z wiekiem kolejny zawód przestaje ranić, więc  mniej się boimy odsłonić? Może, gdy poglądy nabierają skrajnej otwartości bądź radykalności inaczej odbieramy inność? Może to bariera pozwalająca nam udawać ze wszyscy się z nami zgadzają? Albo może juz nie poruszamy pewnych tematów, bo nasze poglądy juz są ugruntowane i nie potrzebujemy znać opinii drugiej osoby by móc rozmawiać?
Może dla młodości to bariera, która pozwala zachować złudzenia świata, który chcemy widzieć. Może mechanizm obronny, który daje nam możliwość utworzenia własnych poglądów i systemu wartości z minimalnym tylko wpływem innych.

Jak oceniać coś takiego? Na czym się oprzeć? Co brać pod uwagę?

Polityka…

1 komentarz

Osobiście, to ja nie jestem zadowolona z wyniku wyborów, a co.
Ja głosowałam na Napieralskiego po wielu dyskusjach z rodziną i z samą sobą. Moje poglądy pokrywają się najbadziej z poglądami prezentowanymi przez Napieralskiego w ankiecie wyborczej, problemem dla mnie ejst nieco jego partia, ale i to byłabym w stanie obejść.
Wiadomo było, że wybieramy pomiędzy Komorowskim a Kaczyńskim. Nie ma siły ani przebacz nikt inny się w tych wyborach nie liczył.
II tura? Komorowski. Kaczyński… Po prostu nie.

O czym się teraz pisze blogi?
Bo są te o życiu, takim codziennym, jakieś ideowe, takie z nadzięją, że je przerobią na film, serial czy cokolwiek, te literackie, poetyckie fotograficzne lub rysownicze, a ja nie wiem co ja właściwie piszę.

Bo moje pisanie jest bezcelowe, tak jak mnie najdzie coś napiszę, jak zobaczę coś fajnego, jak debata jest ciekawa, jak jestem naładowana emocjami.

Teraz najdłuższe wakacje w życiu, cztery i pół miesiąca laby. Tylko te nerwy. Dostanę się? Oby, oby, oby, oby…
Trzynajcie kciuki, a ja kończę marudzić.

We are not
what you think we are
We are golden, we are golden.
(We are not what you think we are
We are golden, we are golden)

Teenage dreams in a teenage circus
Running around like a clown on purpose
Who gives a damn about the family you come from?
No giving up when you’re young and you want some

Mika „We are golden”

Kiedy ja byłam mała… To było bardzo dawno temu. Tak mi się wydaje teraz, gdy mam lat 19, a moje (i mojej rodziny) życie zmieniło się całkowicie.
Myślę, że wszyscy z mojego pokolenia w jakiś sposób tego doświadczyli. Komputery, Internet, komórki, gwałtowny rozwój techniki, pojawienie się nowych możliwości. Wszystko się zmieniło. Jestem dzieckiem z dużej rodziny, mam 2 braci i siostrę i jestem najstarsza. Mając lat 5-6 moją rozrywką była piaskownica, w której kopało się łyżką podebraną z kuchni mamie. Bawiły się razem wszystkie dzieciaki na osiedlu w podobnym wieku, a największym „szpanem” było posiadanie więcej niż jednego kucyka My Little Pony. Do oglądania w telewizji był angielski Cartoon Network albo bloki z kreskówkami na Polonii, RTL7 i Polsacie (japońskie, ale na licencjach z Francji lub Włoch, więc po francusku lub włosku z polskim lektorem), ach no i dobranocka (ha, teraz to się wieczorynka nazywa) w ramach której była Pszczółka Maja, Filemon i Bonifacy, Reksio, Muminki a w weekendy Smurfy lub Gumisie. Mieszkaliśmy wtedy w dwupokojowym mieszkaniu, najpierw w czwórkę, potem piątkę i w końcu szóstkę. Ubranka, zabawki, gry były z zazwyczaj po kimś, albo od kogoś. Gdy pojawiły się komputery zdatne do gier to nikt z mojego otoczenia nie miał wtedy oryginałów, tylko wszystko kupowało się na giełdzie. Koleżanki wywoływało się stojąc pod oknem i wrzeszcząc, na dwór wychodziło się tuż po obiedzie i zostawało tak długo jak się dało.

Gdy patrzę teraz na życie mojego jedenastoletniego braciszka, który ma do wyboru… niech spojrzę, dziesięć kanałów tylko z bajkami, po szkole siada do wypasionego komputera i wybiera, w co dzisiaj będzie grał spośród dziesiątek gier (oryginałów, bo lepsze), z kolegami kontaktuje się przez Skypa, a żeby pograć w piłkę chodzi na Orlika (rzadko) to i zazdroszczę mu tego nowego życia i w jakoś sposób żal mi go, bo moje było chyba cieplejsze i bardziej stymulujące.

Ja byłam szczęśliwym dzieckiem, do zabawy miałam swoją wyobraźnię, koleżanki, z którymi biegało się naokoło bloków i grało w gumę, ścigało z rowerem, jeździło na rolkach, tworzyło arcydzieła na chodniku z pomocą kawałka cegły, kamienia, a czasem nawet kolorowej kredy. Place zabaw z całą pewnością były niebezpieczne, kałuże dostarczały rozrywki, używało się wszystkiego, aby ubarwić sobie życie. Nie żałuję tamtego czasu, nie chciałabym się zamienić z moim bratem, on ma może więcej, ale ja miałam równie bogate dzieciństwo.

Jedynym, co się chyba nie zmieniło w mojej rodzinie to książki, których wciąż mamy ponad tysiąc w domu i które wszyscy czytamy z równą przyjemnością.

Grupa Extreme Parties prezentuje kolejną edycje trwającej prawie miesiąc
serii genialnych, działających na wszystkie zmysły, niebywale
wciągających tematycnych imprez, ktore spowodują w Waszych czaszkach
schujowacenie mózgowia i wytrzeszcz gałek ocznych. Elitarne wixy
zarezerwowane są tylko dla uczniów 3 klas liceum, dlatego nie musicie
obawiać sie młodych, niedoświadczonych, napalonych na eventy dla
doroslych gówniarzy.

w pozytywne drgania wprowadzą Was najlepsi
DJ’e z całej Europy stowarzyszeni w legendarnej grupie MEN. Zamknięci w
wielkich salach udekorowanych w tematyce szkolnej, będziecie bawić sie w
wyborowym towarzystwie. 3 godzinne dla amatorów i 6 godzinne sesje
bounce’ów dla prawdziwych melanżowiczow w rytm najlepszych klubowych
kawalków przewagą hard electro, spowodują w Waszych umysłach prawdziwe
spustoszenie. Każdy będzie miał szanse popisać się swoim talentem, o co
postarają się szanowni egzaminatorzy, którzy w procentach podliczą Wasze
wixowe zaangarzowanie i podsumują Wasze 3 letnie przygotowanie.

Wiemy
że długo czekaliście na to wielkie wydarzenie, dlatego przygotowaliśmy
dla Was specjalne prezenty które otrzymacie jedynie za okazanie dowodu
bramkarzom przy wejsciu.

-welcome drink
-osobne miejsce
siedzące dla wyczerpanych uczestników Imprezy
-sheeshe
-promocje
na barze

po 6 godzinach ciężkiej pracy ciałem i umyslem z
otępiałymi zmyslami będziecie mogli udać się do domów… ale to nie
koniec. Kolejnego dnia, i tak przez cały miesiąc będziecie brali udzial w
tym szaleńczym wydarzeniu a my i DJ’e z MEN postaramy się byście
wspominali to przez całe życie.
migotanie przedsionków i drżenie
małzowin usznych zapewni profesjonalne nagłośnienie.
VJ’e zadbają o
doskonałe bodźce dla Waszych oczu.

Kluczowym elementem całego
wydarzenia będzie udział AJ’a który postara się pobudzić Wasze zmysly
węchu które wprowadzą Wasze mięsnie w dzikie pląsy.

Planowana
powtóra eventu w sierpniu.

Dołącz już dziś!

Umarli ludzie. Nie wielcy, nie elita, nie politycy, nie
najlepsi, nie genialni. Ludzie.
To jest tragedia, kiedy w jednej chwili ginie 100 osób.
Ilu ludzi zginęło dzisiaj na drogach? Ilu umarło we własnych domach,
hospicjach, szpitalach? Ilu żołnierzy? Ile matek straciło synów, ile mężów
żony?
Polityka? Krzyż im na drogę, czekam na zmiany na lepsze.
Tragedia? Ogromna. Cierpienie bliskich i dalszych.
Żałoba narodowa? Ilu z was jeszcze wczoraj ich przeklinało?
Katyń XXI wieku, III RP? Ha Ha Ha. Sprawdźmy może, czym był Katyń.
Nie. Ja nie płacze za prezydentem, którego nigdy nie ceniłam, ani jako
polityka, ani za poglądy. Jedyne, czego mi żal to sto żyć, których już nie ma.

Czuje się chora.
Bezmyslnośc mojego brata sprawia, ze mi niedobrze.
Po co mu to było?

A bo…

Brak komentarzy

Wybaczcie.

Ja pierdolę, kurwa mać.
Na merlina.

Ja się chce stąd wypisać.

Dziękuję i przepraszam.

Może rano się zagłębię.


  • RSS