pani-nad-nimfami blog

Twój nowy blog

Wieści…

2 komentarzy

Oj, długa to była przerwa. Brakło słów.

Klasa maturalna jest trudna. Pojawiają się problemy, presja rośnie. Szkoda, że
zamiast rozmawiać wykrzykujesz polecenia. Nie fajnie.
Nie pytasz. Chcesz widzieć. Nie mój problem, nie moja sprawa. Ja planuje zdać
maturę i dostać się na studia i wiesz co? Wyjechać. Uciec od pytań, żyć i podejmować
decyzje. Jeśli uważasz, ze jestem dorosła udowodnij, jeśli nie… Powiedz.
Będzie nam łatwiej.

***

Ostatnio dochodzę do różnych ciekawych wniosków. Na przykład jak to jest, że z
mojego towarzystwa na FB nie ma prawie nikogo, podczas gdy z rocznika mojego
brata (zaledwie rok mniej) jest masa ludzi? Zwłaszcza, że wiem, że ci ludzie
korzystają normalnie z netu, to znaczy, jeśli uznać za normalne brak
jakiegokolwiek udziału w życiu w sieci poza NK.  Ja jestem stworzeniem
internetowym i miło by było pogadać z kimś czasem ze szkoły poza szkołą…

Lubię chodzić do klubów na imprezy gdzie prawie nikogo nie znam. Pewnie jeszcze
lepiej by było nie na imprezie zamkniętej tylko takiej zwykłej dla wszystkich. Wtedy,
gdy nikt na mnie nie patrzy, nie ocenia. Osiemnastki są spoko, tylko czy ludzie
muszą tylko palić tylko, dlatego że mogą? Rany jak ja potem cuchnę…

***

Meczy mnie strasznie nie reagowanie na wszystkie durne teksty o Żydach i homoseksualistach.
No na litość boską czy nie stać nas na wyższy poziom dowcipu, to nawet kładzie
sarkazm na głowę i zdecydowanie nie jest zabawne. Fajnie by było gdyby ktoś spróbował
wykazać się odrobiną zrozumienia. Ostatnio rozmawiałam z kimś stosunkowo bliskim,
kto stwierdził, ze uważa to za chorobę, którą powinno się leczyć. Po prostu
cudownie. Ludzie czy wy w ogóle umiecie czytać? Korzystacie czasem z tej
umiejętności? Biorąc pod uwagę moich niektórych znajomych, to ja na prawdę nie
rozumiem podejścia ludzi. Zresztą. Kiedyś juz pisałam tutaj, co sądzę o
„tolerancji”. Ja bym po prostu chciała żebyśmy wszyscy rozmawiali i
żyli razem na jednej planecie. Może ja się urodziłam o tysiąc lat za wcześnie,
nie wiem, ale… To chyba nie jest aż tak nie realne, prawda?

***

Dorobiłam się „bloga” na pingerze, ale tylko po to żeby móc czytać i
dodawać do obserwowanych. Jakoś nie sądzę żebym miała tam coś pisać biorąc pod
uwagę moją wierność Blog.pl. Jakoś mnie zresztą ten serwis nie przekonuje, tyle
tylko, że do nich można wysyłać notki sms-em, czego Blog.pl został wraz z
którąś kolejną przemianą pozbawiony i choć wtedy tej opcji nie wykorzystywałam,
to teraz chętnie bym pokorzystała.

***

Próby wybrania się na piwo na razie spalają na panewce, ostatnio skończyłyśmy na
(niebiańskiej) gorącej czekoladzie. Mniam, mniam, chyba szykują się częstsze
wizyty w Hort-Cafe (polecam, zwłaszcza gęstą). Tylko zastanawiam się czy ja
jednak wciąż do spotykania się w celu picia alkoholu wciąż nie dorosłam, czy
też raczej (obstawiam tę wersję, osobiście) ja na prawdę kompletnie nie widzę
nic interesującego w alkoholu, poza smakiem dobrego wina i piwa, jakie czasem
kupuje Starszy.

Skrót z mojego życia i przemyśleń z ostatnich miesięcy chyba czas kończyć. O
ostatniej awanturze pisać nie będę tutaj, raczej na bzdetniku, jak ktoś chce
posłuchać. O wyczynach Gai też pisać nie będę, bo szkoda słów na to dziecko
błękitu.

Niech was opromienia tęcza
Irmina Garret

PS: Rainbow Team!
PPS: Figh~to! Figh~to!
PPPS: Moje życie uczuciowe to kompletna porażka. Zna ktoś jakiś zdesperowanych
młodych mężczyzn? 

Najbardziej chciałabym, żebyś nie był hipokryta w tej kwestii. Bo ja WIEM.
Wiem, co zrobiłam źle.

Wiesz, Ty i M. nigdy nie rozumiecie, dlaczego ja się obrażam, gdy „żartujecie”, a ja nie umiem mówić o tym, co czuje, nie umiem wyjaśnić tak, by to było zrozumiałe. Może nie wiesz tego, że Twoja opinia jest dla mnie miarą wszystkiego w moim życiu, że nikt nie ma na mnie większego wpływu niż Ty. Zawsze tak było. Jesteś mądry, silny, doświadczony, tyle widziałeś, tyle wiesz, a ja jestem TYLKO infantylną sobą. K. jest genialny, G. – ambitna, Q. jeszcze zbyt mały, a ja? Ja jestem infantylna, leniwa, idiotka, kretynka, niezdarna i żałosna. Oh. Znowu, prawda?

Wiesz, że ja nawet mężczyzn zawsze wolałam w typie Housa, czy Clooneya? Bo byli w jakiś sposób podobni do Ciebie? Silny, doświadczony, ironiczny.

Ja tak naprawdę jestem słaba. Boje się świata dookoła mnie. Mam napady lękowe i uciekam od obcych ludzi, bo się ich boję. Nie lubię ludzi. Ty i M. zawsze byliście dla mnie źródłem wszystkich moich opinii, gdy pytam was o zdanie, to robię to, dlatego, że Potrzebuję Waszej opinii, bo nie poradzę sobie inaczej. Z drugiej strony ja walczę ze sobą, zmuszam się do samodzielności, do podejmowania własnych decyzji. Wiesz, że nigdy nie byłam na wagarach? Całe moje życie, ani razu nie uciekłam, że szkoły, bo wydawało mi się, że w jakiś sposób to będzie zdrada waszego zaufania? Twojego zaufania.

Jestem silna? Odpowiedzialna? Nie. Jestem tylko przerażona i nie chcę żebyś tak na mnie patrzył jak patrzysz. Z taką litością, z obietnicą, że nie ważne jak kiepska będę i tak będziesz ze mną. Ja tego nie chcę. Chcę być dobra dla siebie. Nie potrafię.
Gdy dokuczasz, nawet w najlepszej wierze to boli, bardzo, bardzo boli. Dlatego uciekam w siebie i w moją pewność siebie, bo wiem, że jeśli pozwolę to nigdy nie stanę się niezależna. W jakiś sposób podjęłam decyzję, że gdy się wyprowadzę po raz pierwszy, to przez jakiś czas nie będę się z wami kontaktować, bo MUSZĘ się nauczyć żyć po swojemu, bez Twojej opinii i wsparcia.

Wiesz to nie jest tak, że ja przestałam chcieć iść na architekturę, to wciąż w mnie jest, głęboko schowane, ale powiedziałeś, że nie dam rady. Nie będę więc walczyć, ani próbować. I to nie jest tak, że nie jestem zadowolona, japonistyka to naprawdę kierunek dla mnie. Ale nie o to tu chodzi. W końcu, wszyscy wiedzą, że nie dałabym rady na politechnice, i pewnie nie dam rady na uniwerku, więc już szukamy innych możliwości. Rozumiem.

Nawet nie wiesz jak bardzo mnie ta perspektywa przeraża, nie rozumiesz, że gdy mówię, że nie wyjadę do pracy za granicę, że nie pojadę do stanów, nie popłynę na morze, to, dlatego że NIE JESTEM W STANIE. Zrobiłabym wszystko żeby być, ale nie jestem.
Wariuję, wiesz. Powoli, z każdym dniem i jednocześnie walczę ze sobą i zmuszam się do działania. Jako dziecko przerażała mnie perspektywa jazdy autobusem, bo bałam się, że autobus zjedzie z trasy i nie będę umiała wrócić do domu, że będziesz niezadowolony. Boję się, choć już mniej, taksówek, bo nie mam nad nimi kontroli. Tramwaje są dobre, bo jeżdżą po szynach, po ustalonym torze. Boje się zamkniętych drzwi do sypialni i pnących roślin. Jak byłam malutka i was nie było włączałam telewizor i wmawiałam sobie, że jesteście za ściana dopóki nie zasnęłam. Potrafię wstać w środku nocy i iść sprawdzić czy drzwi są zamknięte na zamek. Oswoiłam noc, bo inaczej nie umiałabym zasnąć, wciąż śpię jak królik. Wstaję o 5:45 bo boję się, że się spóźnię, boje się reakcji ludzi wokół mnie. Mając 11 lat nienawidziłam chodzić na basen, bo byłam bardziej nastolatką niż dziewczynką, jako jedyna w klasie i wszyscy się na mnie patrzyli. Dlatego nosiłam za luźne t-shirty i dresy, wiesz koleżanki mi mówiły, że śmierdzę mydłem. Kiedyś próbowałam o tym powiedzieć M., ale usłyszałam, że jestem infantylna. Więcej nie próbowałam. Mam ogromny problem z dotykiem, lubię dotykać innych, przytulać itp. i gdy to ja inicjuję kontakt jest ok., ale nienawidzę, gdy ktoś mnie dotyka, klepie po ramieniu, po ręku. Dostaję dreszczy. Jak wszyscy wiedzą nie lubię w ogóle, gdy ktoś dotyka tego, co uważam za moje, to nie jest kaprys, czy samolubstwo, ja muszę mieć wszystko pod kontrolą. Na plaży zawsze wszystkie swoje rzeczy układałam na ręczniku równo, w porządku tylko mi znanym i zawsze przed sobą, w zasięgu wzroku. Nie zostawiam plecaka w szatni, bo źle się czuję, nie wiedząc gdzie są moje rzeczy, nie lubię, gdy ktoś niszczy książki, którymi się „opiekuję”. Za każdym razem, gdy kłócisz się z M. boję się, że to się rozpadnie. Ta, wiem, bez sensu, przecież to nie tak, wszyscy się kłócą, ale ja się boję.
Wiesz, czemu interesuje się rzeczami, które nie interesują innych? Bo tylko na takim polu mam pewność, że wiem, co mówię i tak czy tak, ja kontroluję ten aspekt mnie. Nikt inny.

Stek bzdur? Infantylizm? Żałosne? Przytulić cię? Użalasz się? Chcesz być traktowana inaczej, zachowuj się inaczej?

Nie potrafię.

Chciałabym tylko, żebyś nie był hipokrytą i żebym umiała ci to wszystko powiedzieć, a nie tylko napisać.
Ale nie umiem.
Przepraszam.

Powiedzieliśmy sobie dzisiaj chyba wszystko.
Prawdę, samą prawdę i tylko prawdę, czyż nie?
Niunia? Po czymś takim? Na jakiej przepraszam zasadzie, to według Ciebie działa?
Kopnij, a potem uznaj, że wszystko w porządku?
Nie w tym życiu, nie tu i nie teraz.
Chyba nawet nie wiesz jak to boli. Słuchasz, ale nie chcesz słyszeć.
Rozmowa?

Dorwałam na momencik laptopa taty, żeby napisać wam pozdrowienia z Wielkich Jezior Mazurskich.
Pogoda jest… Mokra.
Ogniska gorące, kiełbaski pycha.
Jest fajnie.

Irmina
Wakacyjna.

If…

Brak komentarzy

Rudyard Kipling
„If” (List do syna)

Jeżeli zdołasz zachować spokój,
Chociażby wszyscy już go stracili,
Ciebie oskarżając;
Jeżeli nadal masz nadzieję,
Chociażby wszyscy o Tobie zwątpili,
Licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;
Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
Jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
Jeżeli nie odpłacasz za nienawiść nienawiścią,
Nie udając jednakże mędrca i świętego;
Jeżeli marząc – nie ulegasz marzeniom;
Jeżeli rozumując -
Rozumowania nie czynisz celem;
Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę
Traktując jednakowo oba te złudzenia;
Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy
Przez ciebie głoszonej,
Kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę,
By wydrwić naiwnych
Albo zaakceptujesz ruinę tego,
Co było treścią twego życia,
Kiedy pokornie zaczniesz odbudowę
Zużytymi już narzędziami;
Jeśli potrafisz na jednej szali
Położyć wszystkie twe sukcesy
I potrafisz zaryzykować,
Stawiając wszystko na jedną kartę,
Jeśli potrafisz przegrać
I zacząć wszystko od początku, bez słowa,
Nie żaląc się, że przegrałeś,
Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły,
By nie zawiodły,
Choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie,
Byleby wytrwać, gdy poza wolą
Nic już nie mówi o wytrwaniu;
Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi,
Nie tracąc uczciwości
Lub spacerować z królem w sposób naturalny;
Jeżeli nie mogą cię zranić nieprzyjaciele
Ani serdeczni przyjaciele;
Jeżeli cenisz wszystkich ludzi,
Nikogo nie przeceniając;
Jeżeli potrafisz spożytkować każda minutę,
Nadając wartość każdej przemijającej chwili;

Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej
I – co ważniejsze – synu mój -
Będziesz CZŁOWIEKIEM.

Jesli czasem zastanawiacie się jaka jestem, to może komuś to coś powie.

 

Gdybym była…

Gdybym była owocem, byłabym grapefruitem.

Gdybym była kolorem, byłabym amarantowym.

Gdybym była zwierzęciem, byłabym pumą.

Gdybym była urządzeniem domowym, byłabym łóżkiem.

Gdybym była książką, byłabym „Stąd do wieczności”.

Gdybym była elementem ubrania, byłabym szalem.

Gdybym była biżuterią, byłabym wisiorkiem.

Gdybym była kredka, byłabym zieloną.

Gdybym była samochodem, byłabym Syrenką.

Gdybym była żywiołem, byłabym ogniem.

Gdybym była drzewem, byłabym bzem.

Gdybym była napojem, byłabym herbatą.

Gdybym była smakiem lodów, byłabym miętowa. 

Gdybym była osobą, byłabym sobą.

Gdybym była planetą, byłabym Marsem.

Gdybym była owadem, byłabym ważką.

Gdybym była ośrodkiem publicznego transportu, byłabym tramwajem.

Gdybym była piosenka byłabym „Modlitwą o wschodzie
słońca” Jacka Kaczmarskiego.

Gdybym była filmem, byłabym „Bootsman”.

Gdybym była porą roku, byłabym wiosną.

Gdybym była kwiatkiem, byłabym bzem.

Gdybym była kreskówka, byłabym „Pomysłowy Dobromir”
.

Gdybym była miejscem, byłabym huśtawką.

Gdybym była podarunkiem, byłabym czymś co zrozumiałby tylko
obdarowany.

Gdybym była wspomnieniem, byłabym uściskiem matczynej dłoni
przed snem.

Gdybym była miastem, byłabym Łodziom.

Gdybym była zmysłem, byłabym słuchem.

Gdybym była grą, byłabym Eternity.

Gdybym była słodyczem, byłabym lizakiem.

Gdybym była częścią doby, byłabym nocą.

Gdybym była wynalazkiem, byłabym drukiem.

Gdybym była częścią ciała, byłabym okiem.

Gdybym była krajem, byłabym Japonią.

Gdybym była smakiem, byłabym kwaśna.

Gdybym była sportem, byłabym windsurfingiem.

Gdybym była zapachem, byłabym zapachem piernika.

Gdybym była przedmiotem szkolnym, byłabym matematyką.

Gdybym była flagą, byłabym tęczową flagą.

Gdybym była budynkiem, byłabym antykwariatem.

Gdybym była guma do żucia, byłabym miętowa.

Gdybym była zabawka, byłabym skakanką.

Gdybym była materiałem, byłabym satyną.

Gdybym była figura geometryczna, byłabym rombem.

Gdybym była odpowiedzią, byłabym pytaniem.

Gdybym była słowem, byłabym „Homoseksualista”.

Gdybym była litera, byłabym A.

 

Irmina

Zanalizowana

Spotkania baletowe w Łodzi.

Kibutz niesamowity. Gdyby oddychanie nie było odruchem potrzebowałabym pomocy. Wrażenie jak po spojrzeniu w słońce. Jeszcze…

Baryshnikov niesamowity. Takie panowanie nad własnym ciałem, mimo wieku, mimo wszystko, godne jest najwyższego podziwu. Jeszcze…

Polski Teatr Tańca zawiódł moje oczekiwania. Liczyłam, że zobaczę coś. Był wiec i protest. Nie po to do teatru, nie po to…

Zapraszamy.

Irmina
Refleksyjna

Nie jestem słodka.

Jak ty sam nie wiesz, to skąd mam wiedzieć ja?

Ja wiem, że chce byśmy oboje byli szczęśliwi.
Tylko, ze to niekoniecznie oznacza TO.

Czy ja naprawdę nigdy się nie nauczę, ze nie należy mówić?
Znów sprzedaje siebie i teraz boli.
Wracam do bycia Kotem. Anastazją.

Kochanie chodź do mnie i przytrzymaj mnie za rękę.
Potrzebuje znowu naszej rozmowy.
Potrzebuje Tobie opowiedzieć o Tym. Może Ty mi powiesz, co się dzieje.
Już nie ufam sobie i nie ufam innym.
Nie chcę znowu być taka jak wtedy, jak w gimnazjum.

Mówienie o sobie odsłania słabe punkty. Te miękkie miejsca, w które uderzenie
boli najbardziej.

Irmina
Nieufna

PS: Kiedyś kupię nóż…
PPS: Parszywy humor. Gryzę.
PPPS: Irminy przestrzeń i Irminy muzyka
nya!

Wróciłam zmęczona i głodna.

To zdecydowanie nie był mój dzień.

Postanowiłam zrobić sobie coś, co nie będzie słodkie i kaloryczne, za to będzie
pycha.
Jadłam kiedyś taką sałatkę z jakiś zielonych liści, pomidorów, jogurtu(lub śmietany,
nie wiem) i sezamu.

Zielonego w domu nie było, sezamu również (nie Otōsan, słonecznik i dynia to
NIE to samo, co sezam, naprawdę), znalazłam za to dwa pomidorki, czosnek w
ząbkach, świeżą bazylię i kilka ostatnich plasterków polędwicy sopockiej.

Z tego powstała: „Sałatka na humorki„:

Dwa duże pomidory
Dwa ząbki czosnku (według uznania, ja po prostu lubię czosnek, można dać jeden,
albo i wcale)
Garść liści świeżej bazylii
Dwa plasterki polędwicy sopockiej (to jest improwizacja, polecam zastąpić
wędzonym indykiem, jeśli to możliwe)
Kubek jogurtu naturalnego (mam na myśli kubek z uchem, ilość jogurtu należy
dostosować do wielkości pomidorów)
Łyżka majonezu (można jej nie dodawać, lub dać mniej, majonez łagodzi smak
jogurtu)
sól, pieprz do smaku.

ew. sezam, rukola, co komu podejdzie.

Pomidory kroimy w kostkę, podobnie polędwice (lub wędzoną pierś z indyka)
kroimy, wrzucamy to do miski i szykujemy sos.

Kubek jogurtu doprawiamy łyżką majonezu, przeciśniętym czosnkiem, solą,
pieprzem i posiekaną bazylią. Całość dokładnie mieszamy.
Sosem zalewamy pomidory i polędwicę, ewentualnie posypujemy sezamem.

Najlepiej jeść z tostami.
Smacznego.

Gdy już się najadłam poczułam się lepiej i po wyczarowaniu kubka herbatki stwierdziłam,
że świat jest całkiem do rzeczy.
Co prawda widząc moje dokonania kulinarne mój brat prawie padł, ale to nie jest
moja wina, ze on nie wierz, ze ja potrafię coś ugotować.

Irmina
Z herbatką

PS: Sałatka jest pycha, a smak na długo zostaje.

PPS: Jestem do przodu o sporą kasę, bo mój bank coś sobie nie radzi sam ze sobą.

PPPS: Chcecie przepis na sałatkę z kalafiora? Też dobra.

W smaku herbaty mnie szukaj

W cieniach

W słodyczy ciastek

Ulotnych wspomnieniach

Wspólnych momentach

Lekkim dotyku

Muśnięciu palców

Puszczonym latawcu

Biletach z teatru

Mnie szukaj

 


  • RSS