pani-nad-nimfami blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: dzieci

Rodzice…

2 komentarzy

Trzeba kochać. Być blisko, słuchać, pytać.
Pokazać dziecku, że jest się człowiekiem.
Trzeba wiedzieć gdzie, jak i dlaczego.
Trzeba znać własne dziecko na tyle by czuło się zauważone. Wiedzieć dość by móc
doradzić, wesprzeć.
Trzeba rozmawiać. Odpowiadać na najtrudniejsze nawet pytania. Nie bać się
dyskusji, nie narzucać własnej opinii. Pozwolić na szukanie innych opcji.
Trzeba strzec, czuwać, wybaczać, przyjmować za każdym razem z powrotem.
Otwierać drzwi o 4:30. Trzeba wspólnie wypić pierwsze piwo, wznieść pierwszy
toast.
Rodzic nie musi być ideałem, nie musi wiedzieć wszystkiego. Musi natomiast szukać
rozwiązań razem ze swoim dzieckiem.
Musi czekać.
Dziecko musi wiedzieć, ze drzwi do pokoju rodziców zawsze są otwarte, ze nie ma
przed nim tajemnic.
Rodzica, który jest autorytetem dziecko nie boi się mieć w znajomych na
Facebooku.

Aby być autorytetem nie trzeba być ani surowym, ani rozpieszczać. Trzeba być
obok.

Z wyrazami miłości dla najwspanialszych rodziców na świecie, moich życiowych
autorytetów, mojego oparcia, mojej inspiracji.
Mamie i Tacie.
I.

In vitro…

5 komentarzy

Popieram. Wolno mi.
Popieram prawo do decydowania we własnym zakresie czy chcemy mieć dziecko w taki czy inny sposób, oraz czy w ogóle je chcemy. Jestem przeciwna wrzucaniu do sierocińców dzieci z imprezy, słoneczka czy gwałtu. Nic w tym dobrego ani dla społeczeństwa, ani dla tych dzieci, z których większość skończy na dnie.

Kilka komórek na krzyż to NIE JEST dziecko.

Jestem wiedźmą. Zasada trzech pozwala mi jedynie życzyć wszystkim aby zawsze mieli możliwość podjęcia decyzji zgodnych z własną wolą i sumieniem i tym, którzy chcą dzieci aby mogli je mieć.

Poniższy tekst miał być głosem w debacie dotyczącej wpływu gier komputerowych na zachowania dzieci. Niestety nie udało mi się zabrać głosu z przyczyn technicznych – nie wpisuje mi się nic w pole zajawka. Mimo to umieszczam go tutaj.

***

Gram w gry prawie całe życie. W różne gry. Strzelanki,
bijatyki, symulacje, RPG’i (uwielbiam) i wiele innych. Po dziś dzień, a za 6
dni będę miała 18 lat, jeszcze nikogo nie zabiłam. Dziwne?
Nie wiem, może powinnam, grając i oglądając kreskówki, wymordować pół mojej
szkoły, bo w końcu życie, gra, kreskówka – jedno i to samo.
Zastanawia mnie to, jak łatwo dorosłym (jeszcze mogę tak powiedzieć) zrzucić odpowiedzialność
za ich własne błędy na gry i bajki, a gdyby tak ktoś porozmawiał ze swoim
dzieckiem? Zobaczył, że coś jest chyba nie tak? Wyjaśnił, że do ludzi się nie
celuje? Ja przez to przeszłam, nawet z niezaładowanego pistoletu na kapiszony
NIGDY nie wolno mi było celować w ludzi, gdy miałam problemy pytano mnie, co
się dzieje. Za to strzelałam z tatą z wiatrówki do tarczy. Gry są medium, tak
jak filmy, kreskówki, książki pobudzają wyobraźnie i pokazują określone sytuacje,
ale nie mają żadnej siły sprawczej. Nijak nie mogą KAZAĆ dziecku iść i strzelać
do innych.
Może doczekamy wreszcie dnia, kiedy przestaniemy szukać usprawiedliwień i
dopatrywać się złych wzorców w bajkach i grach, a zaczniemy uczyć ludzi, że
wojny, morderstwa i przemoc są złem wyrządzonym drugiemu żyjącemu człowiekowi.
Że ból odczuwa każdy i każdy chce żyć.
Mam taką nadzieję.
Od jakiś 8 lat.

Irmina
Zirytowana.

 

PS: Wreszcie wyrąbałam w pień całą Salamandrę (The Witcher),
moi koledzy nadal żywi.


  • RSS