pani-nad-nimfami blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: rodzina

‚Dreams! adorations! illuminations! religions! the whole
        boatload of sensitive bullshit!’ – ‚Howl’ by Allen Ginsberg

Krzyk atakuje ze wszytkich stron. Coś tu pęka, coś się łamie.
Ucieka nam coś ważnego jakbyśmy zupełnie przestali dbać o to co dla nas najcenniejsze.

Strach. Kto tu kogo krzywdzi i za co? Co tu jets takiego w powietrzu?
Nigdy nie byliśmy normalni.

Dobrze jest móc zacząć od nowa. Jestem szczęśliwa. Ten rok był krokiem w bok. Nie cofnęłam się może, ale też nie poszlam do przodu. Teraz pójdę. Chcę, zależy mi. Chcę robić to co dla mnie cenne, co mnie kręci.

Czy ty mnie rozumiesz? Wiesz czemu się boję?

To jeszcze nie może być koniec, ale coś zrobić trzeba. Nie jest dobrze gdy chodzimy wokół siebie na palcach, nie sądzisz?

Ah.

I.

Rodzice…

2 komentarzy

Trzeba kochać. Być blisko, słuchać, pytać.
Pokazać dziecku, że jest się człowiekiem.
Trzeba wiedzieć gdzie, jak i dlaczego.
Trzeba znać własne dziecko na tyle by czuło się zauważone. Wiedzieć dość by móc
doradzić, wesprzeć.
Trzeba rozmawiać. Odpowiadać na najtrudniejsze nawet pytania. Nie bać się
dyskusji, nie narzucać własnej opinii. Pozwolić na szukanie innych opcji.
Trzeba strzec, czuwać, wybaczać, przyjmować za każdym razem z powrotem.
Otwierać drzwi o 4:30. Trzeba wspólnie wypić pierwsze piwo, wznieść pierwszy
toast.
Rodzic nie musi być ideałem, nie musi wiedzieć wszystkiego. Musi natomiast szukać
rozwiązań razem ze swoim dzieckiem.
Musi czekać.
Dziecko musi wiedzieć, ze drzwi do pokoju rodziców zawsze są otwarte, ze nie ma
przed nim tajemnic.
Rodzica, który jest autorytetem dziecko nie boi się mieć w znajomych na
Facebooku.

Aby być autorytetem nie trzeba być ani surowym, ani rozpieszczać. Trzeba być
obok.

Z wyrazami miłości dla najwspanialszych rodziców na świecie, moich życiowych
autorytetów, mojego oparcia, mojej inspiracji.
Mamie i Tacie.
I.

Wieści…

2 komentarzy

Oj, długa to była przerwa. Brakło słów.

Klasa maturalna jest trudna. Pojawiają się problemy, presja rośnie. Szkoda, że
zamiast rozmawiać wykrzykujesz polecenia. Nie fajnie.
Nie pytasz. Chcesz widzieć. Nie mój problem, nie moja sprawa. Ja planuje zdać
maturę i dostać się na studia i wiesz co? Wyjechać. Uciec od pytań, żyć i podejmować
decyzje. Jeśli uważasz, ze jestem dorosła udowodnij, jeśli nie… Powiedz.
Będzie nam łatwiej.

***

Ostatnio dochodzę do różnych ciekawych wniosków. Na przykład jak to jest, że z
mojego towarzystwa na FB nie ma prawie nikogo, podczas gdy z rocznika mojego
brata (zaledwie rok mniej) jest masa ludzi? Zwłaszcza, że wiem, że ci ludzie
korzystają normalnie z netu, to znaczy, jeśli uznać za normalne brak
jakiegokolwiek udziału w życiu w sieci poza NK.  Ja jestem stworzeniem
internetowym i miło by było pogadać z kimś czasem ze szkoły poza szkołą…

Lubię chodzić do klubów na imprezy gdzie prawie nikogo nie znam. Pewnie jeszcze
lepiej by było nie na imprezie zamkniętej tylko takiej zwykłej dla wszystkich. Wtedy,
gdy nikt na mnie nie patrzy, nie ocenia. Osiemnastki są spoko, tylko czy ludzie
muszą tylko palić tylko, dlatego że mogą? Rany jak ja potem cuchnę…

***

Meczy mnie strasznie nie reagowanie na wszystkie durne teksty o Żydach i homoseksualistach.
No na litość boską czy nie stać nas na wyższy poziom dowcipu, to nawet kładzie
sarkazm na głowę i zdecydowanie nie jest zabawne. Fajnie by było gdyby ktoś spróbował
wykazać się odrobiną zrozumienia. Ostatnio rozmawiałam z kimś stosunkowo bliskim,
kto stwierdził, ze uważa to za chorobę, którą powinno się leczyć. Po prostu
cudownie. Ludzie czy wy w ogóle umiecie czytać? Korzystacie czasem z tej
umiejętności? Biorąc pod uwagę moich niektórych znajomych, to ja na prawdę nie
rozumiem podejścia ludzi. Zresztą. Kiedyś juz pisałam tutaj, co sądzę o
„tolerancji”. Ja bym po prostu chciała żebyśmy wszyscy rozmawiali i
żyli razem na jednej planecie. Może ja się urodziłam o tysiąc lat za wcześnie,
nie wiem, ale… To chyba nie jest aż tak nie realne, prawda?

***

Dorobiłam się „bloga” na pingerze, ale tylko po to żeby móc czytać i
dodawać do obserwowanych. Jakoś nie sądzę żebym miała tam coś pisać biorąc pod
uwagę moją wierność Blog.pl. Jakoś mnie zresztą ten serwis nie przekonuje, tyle
tylko, że do nich można wysyłać notki sms-em, czego Blog.pl został wraz z
którąś kolejną przemianą pozbawiony i choć wtedy tej opcji nie wykorzystywałam,
to teraz chętnie bym pokorzystała.

***

Próby wybrania się na piwo na razie spalają na panewce, ostatnio skończyłyśmy na
(niebiańskiej) gorącej czekoladzie. Mniam, mniam, chyba szykują się częstsze
wizyty w Hort-Cafe (polecam, zwłaszcza gęstą). Tylko zastanawiam się czy ja
jednak wciąż do spotykania się w celu picia alkoholu wciąż nie dorosłam, czy
też raczej (obstawiam tę wersję, osobiście) ja na prawdę kompletnie nie widzę
nic interesującego w alkoholu, poza smakiem dobrego wina i piwa, jakie czasem
kupuje Starszy.

Skrót z mojego życia i przemyśleń z ostatnich miesięcy chyba czas kończyć. O
ostatniej awanturze pisać nie będę tutaj, raczej na bzdetniku, jak ktoś chce
posłuchać. O wyczynach Gai też pisać nie będę, bo szkoda słów na to dziecko
błękitu.

Niech was opromienia tęcza
Irmina Garret

PS: Rainbow Team!
PPS: Figh~to! Figh~to!
PPPS: Moje życie uczuciowe to kompletna porażka. Zna ktoś jakiś zdesperowanych
młodych mężczyzn? 

Najbardziej chciałabym, żebyś nie był hipokryta w tej kwestii. Bo ja WIEM.
Wiem, co zrobiłam źle.

Wiesz, Ty i M. nigdy nie rozumiecie, dlaczego ja się obrażam, gdy „żartujecie”, a ja nie umiem mówić o tym, co czuje, nie umiem wyjaśnić tak, by to było zrozumiałe. Może nie wiesz tego, że Twoja opinia jest dla mnie miarą wszystkiego w moim życiu, że nikt nie ma na mnie większego wpływu niż Ty. Zawsze tak było. Jesteś mądry, silny, doświadczony, tyle widziałeś, tyle wiesz, a ja jestem TYLKO infantylną sobą. K. jest genialny, G. – ambitna, Q. jeszcze zbyt mały, a ja? Ja jestem infantylna, leniwa, idiotka, kretynka, niezdarna i żałosna. Oh. Znowu, prawda?

Wiesz, że ja nawet mężczyzn zawsze wolałam w typie Housa, czy Clooneya? Bo byli w jakiś sposób podobni do Ciebie? Silny, doświadczony, ironiczny.

Ja tak naprawdę jestem słaba. Boje się świata dookoła mnie. Mam napady lękowe i uciekam od obcych ludzi, bo się ich boję. Nie lubię ludzi. Ty i M. zawsze byliście dla mnie źródłem wszystkich moich opinii, gdy pytam was o zdanie, to robię to, dlatego, że Potrzebuję Waszej opinii, bo nie poradzę sobie inaczej. Z drugiej strony ja walczę ze sobą, zmuszam się do samodzielności, do podejmowania własnych decyzji. Wiesz, że nigdy nie byłam na wagarach? Całe moje życie, ani razu nie uciekłam, że szkoły, bo wydawało mi się, że w jakiś sposób to będzie zdrada waszego zaufania? Twojego zaufania.

Jestem silna? Odpowiedzialna? Nie. Jestem tylko przerażona i nie chcę żebyś tak na mnie patrzył jak patrzysz. Z taką litością, z obietnicą, że nie ważne jak kiepska będę i tak będziesz ze mną. Ja tego nie chcę. Chcę być dobra dla siebie. Nie potrafię.
Gdy dokuczasz, nawet w najlepszej wierze to boli, bardzo, bardzo boli. Dlatego uciekam w siebie i w moją pewność siebie, bo wiem, że jeśli pozwolę to nigdy nie stanę się niezależna. W jakiś sposób podjęłam decyzję, że gdy się wyprowadzę po raz pierwszy, to przez jakiś czas nie będę się z wami kontaktować, bo MUSZĘ się nauczyć żyć po swojemu, bez Twojej opinii i wsparcia.

Wiesz to nie jest tak, że ja przestałam chcieć iść na architekturę, to wciąż w mnie jest, głęboko schowane, ale powiedziałeś, że nie dam rady. Nie będę więc walczyć, ani próbować. I to nie jest tak, że nie jestem zadowolona, japonistyka to naprawdę kierunek dla mnie. Ale nie o to tu chodzi. W końcu, wszyscy wiedzą, że nie dałabym rady na politechnice, i pewnie nie dam rady na uniwerku, więc już szukamy innych możliwości. Rozumiem.

Nawet nie wiesz jak bardzo mnie ta perspektywa przeraża, nie rozumiesz, że gdy mówię, że nie wyjadę do pracy za granicę, że nie pojadę do stanów, nie popłynę na morze, to, dlatego że NIE JESTEM W STANIE. Zrobiłabym wszystko żeby być, ale nie jestem.
Wariuję, wiesz. Powoli, z każdym dniem i jednocześnie walczę ze sobą i zmuszam się do działania. Jako dziecko przerażała mnie perspektywa jazdy autobusem, bo bałam się, że autobus zjedzie z trasy i nie będę umiała wrócić do domu, że będziesz niezadowolony. Boję się, choć już mniej, taksówek, bo nie mam nad nimi kontroli. Tramwaje są dobre, bo jeżdżą po szynach, po ustalonym torze. Boje się zamkniętych drzwi do sypialni i pnących roślin. Jak byłam malutka i was nie było włączałam telewizor i wmawiałam sobie, że jesteście za ściana dopóki nie zasnęłam. Potrafię wstać w środku nocy i iść sprawdzić czy drzwi są zamknięte na zamek. Oswoiłam noc, bo inaczej nie umiałabym zasnąć, wciąż śpię jak królik. Wstaję o 5:45 bo boję się, że się spóźnię, boje się reakcji ludzi wokół mnie. Mając 11 lat nienawidziłam chodzić na basen, bo byłam bardziej nastolatką niż dziewczynką, jako jedyna w klasie i wszyscy się na mnie patrzyli. Dlatego nosiłam za luźne t-shirty i dresy, wiesz koleżanki mi mówiły, że śmierdzę mydłem. Kiedyś próbowałam o tym powiedzieć M., ale usłyszałam, że jestem infantylna. Więcej nie próbowałam. Mam ogromny problem z dotykiem, lubię dotykać innych, przytulać itp. i gdy to ja inicjuję kontakt jest ok., ale nienawidzę, gdy ktoś mnie dotyka, klepie po ramieniu, po ręku. Dostaję dreszczy. Jak wszyscy wiedzą nie lubię w ogóle, gdy ktoś dotyka tego, co uważam za moje, to nie jest kaprys, czy samolubstwo, ja muszę mieć wszystko pod kontrolą. Na plaży zawsze wszystkie swoje rzeczy układałam na ręczniku równo, w porządku tylko mi znanym i zawsze przed sobą, w zasięgu wzroku. Nie zostawiam plecaka w szatni, bo źle się czuję, nie wiedząc gdzie są moje rzeczy, nie lubię, gdy ktoś niszczy książki, którymi się „opiekuję”. Za każdym razem, gdy kłócisz się z M. boję się, że to się rozpadnie. Ta, wiem, bez sensu, przecież to nie tak, wszyscy się kłócą, ale ja się boję.
Wiesz, czemu interesuje się rzeczami, które nie interesują innych? Bo tylko na takim polu mam pewność, że wiem, co mówię i tak czy tak, ja kontroluję ten aspekt mnie. Nikt inny.

Stek bzdur? Infantylizm? Żałosne? Przytulić cię? Użalasz się? Chcesz być traktowana inaczej, zachowuj się inaczej?

Nie potrafię.

Chciałabym tylko, żebyś nie był hipokrytą i żebym umiała ci to wszystko powiedzieć, a nie tylko napisać.
Ale nie umiem.
Przepraszam.

Powiedzieliśmy sobie dzisiaj chyba wszystko.
Prawdę, samą prawdę i tylko prawdę, czyż nie?
Niunia? Po czymś takim? Na jakiej przepraszam zasadzie, to według Ciebie działa?
Kopnij, a potem uznaj, że wszystko w porządku?
Nie w tym życiu, nie tu i nie teraz.
Chyba nawet nie wiesz jak to boli. Słuchasz, ale nie chcesz słyszeć.
Rozmowa?

Ciepło…

1 komentarz

Cieplutko.

Miło.

Jutro robimy nalot na herbaciarnię prawda Kochanie?

***

A dzisiaj było ciepło, zielono i śpiewały ptaki. Dajesz mi coś, co grzeje.

A Julki nie kocha centralne ogrzewanie, wiecie?
O!

Ja pana CO zmolestuje i dostaniemy, co nam się należy. Nie będzie Czad pluł nam
w twarz jakem Irmina.

Tej notki nikt nie zrozumie.
Chora satysfakcja.
Sesese.

Nadal Snarry/Drarry.
Ja chcę Snape’ika.
Dzisiaj byłam w kinie na Dragonball’u.
Każdy, kto oglądał to, anime gdy miał 8-9 lat powinien iść i zobaczyć. Nostalgiczne.

Pozdrawiam
Irmina
Oczadzona

PS: Herbata bywa groźna dla zdrowia.
PPS: Konkurs na tytuł książki trwa nadal.
PPPS: Nie wiem czy wiesz Otōsan, ale normalni ojcowie nie czytają blogów swoich
nastoletnich córek.

Nya!

Nienawidzę smyczy.
Uczucia przywiązania pod przymusem.
Nienawidzę prezentów, które służą do szantażowania mnie.

Po co dajesz, jeśli nie dajesz do końca?
Dajesz czy pożyczasz? Leasing?
Mam takie marzenie, ze wyprowadzając się nie wezmę nic. Choćbym miała nie jeść
i spać pod mostem, wszystko zdobędę sama. Bo mnie te „długi” stoją
ością w gardle.
Dajesz, ale… a po ale są warunki i zasady i ograniczenia.

Jeśli dajesz, to daj i nie sięgaj po to w akcie kary, bo nie zabierasz mi tego,
co dałeś tylko wyrywasz kawałek duszy.
Bo chcesz entuzjazmu w zamian za to, co możesz w każdej chwili odebrać?
Cieszyłam się z czegoś, co nie istnieje? Co służy Tobie bym robiła to, czego
chcesz?
Zabieraj, zabierz wszystko i nic nie dawaj. Odejdę i zapomnę, bo tak będzie
łatwiej. Bo ja i za dziesięć i dwadzieścia lat nie będę należeć do siebie,
tylko gdzieś zawsze będzie ten dług, który mam wobec Ciebie.

Z moich przemyśleń późnonocnych. Bez urazy i obrazy majestatu. Tak po prostu
jest.
Irmina
Z osiołkiem.

PS: Tytuł, to początek „Piosenki drewnianych lalek”.

W linkach witamy Pjonę, a Lucyferek ma skomentować.


  • RSS